Wielkie przejęcie InPostu
Informacja podana 9 lutego br. przez Grupę Inpost zelektryzowała logistyczny rynek. Spółka InPost, będąca przez lata wizytówką polskiej przedsiębiorczości i dowodem na to, że rodzima technologia może wyznaczać globalne trendy, zostanie sprzedana. Międzynarodowe konsorcjum, w skład którego wchodzą fundusze Advent International, A&R Investments (spółka Rafała Brzoski), PPF Group oraz amerykański gigant logistyczny FedEx, ogłosiło potwierdzenie transakcji przejęcia 100 proc. akcji operatora Paczkomatów.
Cena za jedną akcję ustalona na poziomie 15,60 euro daje łączną wycenę przedsiębiorstwa w okolicach 7,8 miliarda euro. Dla inwestorów giełdowych to premia rzędu 50 proc. względem kursu z początku roku, jednak dla obserwatorów polskiej gospodarki transakcja ta ma słodko-gorzki smak. Firma, której prezes Rafał Brzoska wielokrotnie podkreślał wagę patriotyzmu gospodarczego i budowania polskiego kapitału, finalnie trafia pod kontrolę zagranicznych podmiotów.
W nowej strukturze Advent i FedEx obejmą po 37 proc. udziałów, co oznacza, że decydujący głos w sprawach strategicznych popłynie z USA i globalnych rynków finansowych. Pozostałe udziały przypadły A&R Investments (16 proc.) i PPF Group (10 proc.).
Biznesowa konieczność czy utracona szansa?
Choć sentyment mogą sugerować pewien żal z powodu utraty kontroli nad tak potężnym aktywem, chłodna kalkulacja biznesowa rzuca na tę transakcję inne światło. InPost zdominował rynek polski, ale aby stać się graczem numer jeden w Europie – szczególnie w Wielkiej Brytanii, Francji czy krajach Beneluksu – potrzebuje potężnego zaplecza kapitałowego i logistycznego.
Partnerstwo z FedExem – globalnym liderem logistyki, dysponującym siecią transportową w 220 krajach – to dla polskiej spółki trampolina, której nie sposób zbudować organicznie w krótkim czasie.
– Transakcja ta, wynikająca w dużej mierze z naszego sukcesu w Polsce, pozwoli wesprzeć kolejny etap rozwoju spółki. Wspólnie wzmocnimy naszą sieć i dotrzemy do większej liczby konsumentów – tłumaczy w oficjalnym komunikacie Rafał Brzoska, CEO InPostu.
Warto podkreślić, że założyciel nie opuszcza całkowicie struktur Grupy. Brzoska poprzez A&R Investments reinwestuje część środków, obejmując 16 proc. udziałów w nowym konsorcjum i pozostając na stanowisku prezesa. To sygnał, że choć zmienia się struktura własnościowa, wizja rozwoju wciąż będzie współtworzona przez architekta dotychczasowych sukcesów.
Czy InPost jest nadal polską firmą?
Jednym z powtarzających się pytań dotyczących przejęcia InPostu jest kwestia czy InPost pozostanie polską firmą? Mimo że struktura kapitałowa spółki ulegnie znaczącym zmianom, komunikat giełdowy częściowo odpowiada na to pytanie.
– Grupa InPost zachowa niezależność operacyjną oraz dotychczasowy profil działalności. Główna siedziba operacyjna spółki oraz kluczowa kadra zarządzająca pozostaną w Polsce, a członkowie konsorcjum będą aktywnie wspierać dalszy rozwój InPostu – podano w komunikacie.
Spółka nie zostanie zatem operacyjnie wchłonięta przez FedEx, a kluczowa kadra zarządzająca nadal będzie stacjonować w naszym kraju. InPost i FedEx mają działać jako niezależni konkurenci, współpracując jedynie na zasadach komercyjnych (np. wykorzystanie sieci Paczkomatów przez FedEx).
Mimo tych zapewnień, trudno uciec od refleksji, że polska gospodarka traci „perłę w koronie”. Zyski z przyszłej ekspansji, dywidendy i wzrost wartości firmy w lwiej części będą teraz zasilać zagraniczny kapitał. Jest to cena, którą InPost płaci za wejście do globalnej ekstraklasy – cena, która pokazuje, jak trudna jest droga od lokalnego lidera do światowego giganta bez zewnętrznego wsparcia.
Transakcja ma zostać sfinalizowana w drugiej połowie 2026 roku, po uzyskaniu zgód organów regulacyjnych.
Źródła: InPost S.A., Bezprawnik