Zakład w Tychach grupy Stellantis przygotowuje się do bolesnych cięć. Jak donosi Auto Świat, powołując się na informacje od dąbrowskiego oddziału NSZZ „Solidarność”, dyrekcja fabryki potwierdziła plany rezygnacji z pracy w trybie trzyzmianowym. Zmiana ta wejdzie w życie od marca 2026 roku.
Redukcja obejmie całą zmianę. Zakład będzie pracować w trybie dwuzmianowym
Skala planowanej restrukturyzacji jest znacząca. Grzegorz Maślanka, przewodniczący „Solidarności” w fabryce, przekazał mediom, że programem dobrowolnych odejść (PDO) ma zostać objętych około 740 pracowników, co w praktyce oznacza likwidację obsady całej trzeciej zmiany.
Decyzja ta jest bezpośrednim skutkiem sytuacji makroekonomicznej, co potwierdziła Agnieszka Brania – rzeczniczka fabryk Stellantis w Polsce. W wypowiedzi dla PAP wyjaśniła, że konieczność zmiany modelu operacyjnego wynika z bardzo wymagającego rynku europejskiego.
– Wymusza to na producentach dostosowywanie poziomów produkcyjnych do poziomu zamówień. Te są z kolei wynikiem bardzo ostrożnych decyzji zakupowych klientów europejskich – tłumaczyła przedstawicielka koncernu.
Warto przypomnieć, że tyski zakład produkuje obecnie nowoczesne, miejskie SUV-y: Jeepa Avengera, Fiata 600 oraz Alfę Romeo Junior. Mimo stosunkowo świeżej gamy modelowej, popyt okazuje się niewystarczający do utrzymania pełnych mocy produkcyjnych.
Efekt domina dotknie kolejnych 3,5 tysiąca etatów w regionie?
O ile sytuacja w samym Stellantis jest trudna, o tyle perspektywy dla otoczenia biznesowego fabryki mogą być jeszcze bardziej niepokojące. Jak zauważa TVN Turbo, związkowcy ostrzegają przed niebezpiecznym efektem domina, ponieważ każde miejsce pracy w tyskim zakładzie producenta generuje zatrudnienie w sieci dostawców i podwykonawców. Dla niektórych z nich Stellantis pozostaje jedynym odbiorcom swoich usług.
Ograniczenie wolumenu produkcji w Tychach oznacza mniejsze zamówienia na komponenty, usługi logistyczne czy serwisowe. Według szacunków strony społecznej przytaczanych przez redakcję TVN Turbo, w czarnym scenariuszu zagrożonych może być nawet 3,5 tysiąca miejsc pracy w firmach kooperujących w regionie.
Dla lokalnego rynku pracy byłby to potężny cios, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że fabryka w Tychach, świętująca niedawno wyprodukowanie 13-milionowego auta od początku swojego istnienia, przez lata była gwarantem stabilności dla setek mniejszych przedsiębiorstw na Śląsku.
Źródła: PAP, TVN Turbo, Auto Świat