Konsumpcja ratuje wynik, przemysł wciąż walczy
Główny Urząd Statystyczny opublikował wstępny szacunek produktu krajowego brutto. W 2025 roku polska gospodarka urosła realnie o 3,6 proc., co stanowi wyraźną poprawę względem wyniku 3,0 proc. zanotowanego rok wcześniej. Motorem napędowym tego wzrostu okazał się popyt krajowy, który zwiększył się o 4,0 proc., a w szczególności spożycie w sektorze gospodarstw domowych (+3,7 proc.).
Patrząc na te dane przez pryzmat europejski, Polska pozostaje liderem wzrostu w UE, zwłaszcza na tle anemicznej gospodarki niemieckiej, ale również innych gospodarek zachodnich. Analitycy ING Banku Śląskiego zwracają uwagę na nietypowy cykl gospodarczy – lukę po słabym przemyśle wypełniły nowoczesne usługi, a wzrost generowany jest przy jednoczesnym spadku zatrudnienia w sektorach produkcyjnych. To wyraźny sygnał, że statystyczny sukces nie przekłada się równomiernie na wszystkie gałęzie gospodarki.
Inwestycje rozczarowują mimo środków z KPO
Choć nakłady brutto na środki trwałe wzrosły w całym roku o 4,2 proc., końcówka roku przyniosła wyraźne ochłodzenie. Ekonomista Credit Agricole, Krystian Jaworski, wskazuje na spowolnienie dynamiki inwestycji w IV kwartale do ok. 4,3 proc., co jest wynikiem rozczarowującym w kontekście uruchomienia środków z KPO.
Jako przyczyny takiego stanu rzeczy podaje nastroje przedsiębiorców. Według przytaczanych przez ekonomistę danych, aż 75 proc. firm nie planuje istotnych inwestycji. Decyzje o rozwoju są wstrzymywane między innymi przez niepewność popytu.
Statystyka a biznesowa codzienność
Oficjalne wskaźniki PKB, choć ważne dla ekonomistów, coraz częściej trudno odczuć w codziennych doświadczeniach polskiego biznesu. Wzrost gospodarczy rzędu 3,6 proc. nie rekompensuje firmom drastycznie rosnących kosztów energii, które uderzają w rentowność produkcji przemysłowej. Do tego dochodzi presja związana z kolejnymi regulacjami, często motywowanymi polityką klimatyczną, które wymuszają kosztowne, nierzadko nieracjonalne modernizacje.
Efektem tego dysonansu są masowe zwolnienia grupowe, które przetaczają się przez polskie zakłady, mimo że w ogólnym rozrachunku gospodarka teoretycznie rośnie. Przedsiębiorcy zamiast inwestować w innowacje, zmuszeni są do optymalizacji kosztów, by przetrwać w niepewnych czasach, ale i gąszczu nowych przepisów czy danin.
Co przyniesie 2026 rok?
Ekonomiści PKO BP prognozują, że w 2026 roku dynamika PKB utrzyma się na poziomie 3,7 proc., a rolę głównego silnika mają przejąć inwestycje (wzrost o ok. 12 proc.), wspierane funduszami unijnymi. Jednak bez stabilizacji otoczenia prawnego i obniżenia kosztów prowadzenia działalności, samo napływanie środków europejskich może nie wystarczyć, by polski przemysł odzyskał pełną konkurencyjność.
Wniosek jest jasny – cieszmy się z każdego procenta wzrostu PKB, ale nie powinniśmy tracić z oczu faktu, że statystyka nie płaci rachunków za energię i nie zwalnia z obowiązku wdrażania kosztownych dyrektyw.
Źródła: GUS, WNP, ING Bank Śląski