Powolne wychodzenie na prostą
Rok 2026 rozpoczyna się dla polskiego przemysłu pod znakiem ostrożnej poprawy. Według najnowszego raportu S&P Global, wskaźnik PMI dla polskiego sektora przetwórczego wzrósł w styczniu do poziomu 48,8 pkt, wobec 48,5 pkt odnotowanych w grudniu. Choć wynik ten wciąż znajduje się poniżej neutralnego progu 50,0 pkt – oddzielającego rozwój od recesji – dynamika zmian jest obiecująca. Jest to szósty wzrost indeksu w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy.
Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence, zauważa, że choć warunki biznesowe nadal się pogarszają, to tempo spadków produkcji i nowych zamówień wyraźnie wyhamowało. Co istotne, mimo raportowanych problemów gospodarczych u naszego zachodniego sąsiada, nowe zamówienia eksportowe zmalały jedynie nieznacznie.
Magazyny pęcznieją w oczekiwaniu na popyt
Najciekawsze wnioski płyną jednak z analizy subindeksów. Po raz pierwszy od dłuższego czasu obserwujemy zjawisko gromadzenia zapasów surowców. Tempo tego wzrostu jest najszybsze od maja 2022 roku. Sugeruje to, że działy zakupów wykorzystują stabilizację cenową i dostępność materiałów, by przygotować się na spodziewane zwiększenie produkcji w nadchodzących miesiącach.
Równolegle wystrzeliły w górę nastroje menedżerów. Wskaźnik przyszłej produkcji osiągnął poziom najwyższy od ponad czterech i pół roku (od czerwca 2021 r.). Przedsiębiorcy wiążą duże nadzieje z ożywieniem popytu, nowymi inwestycjami w moce produkcyjne oraz wejściem na nowe rynki zbytu.
Rynek pracy wciąż pod presją
Mimo poprawy nastrojów inwestycyjnych, sytuacja pracowników sektora przemysłowego w wielu firmach nadal pozostaje trudna. Styczeń był kolejnym z rzędu miesiącem redukcji etatów, a tempo zwolnień okazało się najszybsze od trzech miesięcy. Firmy wciąż szukają oszczędności, restrukturyzują załogi i dostosowują moce przerobowe do bieżącego, wciąż niepewnego poziomu zamówień.
Pozytywną informacją jest natomiast brak silnej presji inflacyjnej. Koszty produkcji wzrosły jedynie marginalnie, a część firm raportowała nawet uzyskanie korzystnych rabatów u dostawców.
PMI a twarde dane GUS – szukanie punktu równowagi
Analizując najnowszy odczyt PMI, warto zestawić go z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, o których pisaliśmy w ostatnich dniach (GUS zafundował zimny prysznic. Nowe zamówienia w przemyśle zanotowały spadek o 30,6 proc). Mamy do czynienia z interesującym dwugłosem:
- Produkcja (GUS): grudniowy wynik (+7,3 proc. rdr) był rewelacyjny i sugerowałby, że przemysł już pędzi.
- Zamówienia (GUS): te jednak drastycznie spadły (-30,6 proc. rdr), co było zimnym prysznicem.
- Nastroje (PMI): styczniowy odczyt (48,8 pkt) plasuje się pośrodku – potwierdza, że sytuacja wciąż jest trudna (spadki zamówień), ale sugeruje, że dno spowolnienia mamy już za sobą, a firmy realnie szykują się na odbicie (zapasy).
Wydaje się, że scenariusz „miękkiego lądowania” i odbicia w 2026 roku, w który wierzyli ekonomiści PKO BP komentujący grudniowe dane, zaczyna materializować się w strategiach zakupowych firm. Kluczowe dla trwałości tego trendu będą nadchodzące miesiące i to, czy optymizm w prognozach przełoży się na faktyczne kontrakty.
Źródło: S&P Global